niedziela, 23 lutego 2014

Od Colorado C.D. Diosa (do Diosy)

Następnego dnia obudziłem się na miękkiej, mechowatej trawie. Eldo obudził się trochę wcześniej i hasał po łące, lecz kiedy zobaczył, że nie śpię podbiegł do mnie.

- Witaj El. - przywitałem się.
- Siemka Colo. - odpowiedział żartem.
- To moja nowa ksywa? - zdziwiłem się.

W starym stadzie, tym z Indianami, miałem przezwisko Apacz. El mówił, żeby nie wracać już do przeszłości. On jest Eldo, więc ja będę Colo. I mam mu nie zmieniać.

- Suuuper... - zacząłem.
- Ścigamy się? - zaproponował.
- No dobra. - uśmiechnąłem się.

Mieliśmy już zacząć biec, gdy nagle zza pagórka zaczęła wychodzić śliczna klacz.

- Cześć, jestem Diosa. - przedstawiła się.
- Siemka, ja jestem Eldorado. W skrócie Eldo. W bardziej skrócie El. - od razu powiedział mój ''Doradca''
- Witaj. Nazywam się Colorado... - zacząłem.
- Ale mówi się na niego Colo lub Apacz. - przerwał mi El.
- Ty jesteś córką boga Viento, tak? - dokończyłem.

Przypomniał mi się sen, Viento i niezwykła klacz, która miała dołączyć do stada. Diosa nie była zwykła, miała skrzydła.

- Ona jest bogiem?! - krzyknął zdziwiony Eldo, co mnie wcale nie zaskoczyło.
- Tak jestem córką boga, ale... Nie zupełnie biorę to pod uwagę.
- Rozumiem. - uśmiechnąłem się miło. - Co tu robisz?
- Szukam stada, do którego mogłabym dołączyć... Aqua jest bardzo zajęta i już nie ma czasu na mnie...
- Spoko! Możesz zostać tutaj! Prawda Colo?! - skakał wesoły ogier.
- Tak. Oczywiście. - powiedziałem, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Dziękuję! Aaa... Zapomniałabym. To jest Minx. - Klacz podniosła skrzydła, ukazując małego stworka z kolorową czupryną.
- O... Masz Chibi... - spojrzałem na kudłatą kuleczkę ze skrzydełkami.
- Jaki on superaśny... - Eldo też się przypatrywał.
- Tak, Chibi są darem od bogów. Są przewodnikami, znaczy tak nazywają je bogowie. Też masz swojego małego kumpla? - Uśmiechnęła się.
- Ja mam takiego jednego, ale... On woli mieszkać na prerii. - oznajmiłem.
- Jest tu preria?! I jakieś Chibi macie?! Czemu ja nic nie wiem?!
- Nie martw się, każdy koń w końcu znajduje swojego Chibi. Nawet bogowie je mają!
- Aha... Oprowadzić Cię? - wyskoczył nagle z tematem Eldorado.
- Chętnie. - Uśmiechnęła się po czym dorównała kroku Eldoradowi.

Poszli sobie gdzieś. Chyba na prerię, bo pokazałem Eldowi kierunek. Kazałem im pozdrowić Rafikiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz