Matko, nadal w to wszystko nie wierzę, nie dość, że jest tu Colorado, to jeszcze Eldorado.
- Chłopaki, nawet nie wiecie jak się za Wami stęskniłam. - zerwałam się.- Tak, że mnie dosłownie zamurowało!
Uśmiechałam się od ucha do ucha, bo bardzo możliwe jest to, że nie będę już samotnie wędrować, tylko wreszcie dołączę do jakiegoś stada.
- Naprawdę masz tu stado ? Mogę do Was dołączyć ? Jeśli się zgodzicie, to macie już może lekarza ?
Nawijałam jak nakręcona, ale to wszystko przez te emocje... Przyjrzałam im się uważnie, niby tylko przez rok się nie widzieliśmy, ale obydwaj bardzo zmężnieli i wydorośleli. No może Colo, bo El to chyba nie spoważniał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz